niedziela, 1 kwietnia 2012

Przemyślenia - telewizja

Co to, tak naprawdę, jest telewizja? Telewizja to jedno z najpopularniejszych, a zarazem najgłupszych wynalazków techniki. Telewizor ma 98% Polaków (badania GUS) i można tam obejrzeć wiele ciekawych programów, ale statystyczny 14 czy 15 latek wraca po szkole do domu, rzuca plecak w bok i włącza "Dlaczego ja?", "Trudne sprawy", "Ukrytą Prawdę", "Rozmowy w Toku". Czy ktoś kiedykolwiek czegokolwiek się z takich programów nauczył? Chyba tego, że najlepszym sposobem podrywu jest śpiewanie pod drzwiami, a Mięsny Jeż jest jedną z najlepszych potraw. Wśród siedmiu programów telewizyjnych dostępnych w moim telewizorze dwa popołudniami emitują telenowele, dwa docu-soapy, jeden - Tuska mówiącego "Będzie lepiej, wszyscy będą szczęśliwi, tylko potrzeba czasu" a dwie - powtórki "Klanu", "Plebani", "M jak Miłość", "Moda na Sukces"... Coś ciekawego? Nie. Oglądanie wieczorem - ok, potrafią wtedy lecieć ciekawe filmy. Ale popołudniami - same szmiry.

A jaki sens ma oglądanie seriali? To zależy, czy chcemy obejrzeć "Modę na sukces" czy "Ranczo". Są seriale, które są nieciekawe, nudne, powtarzalne. Bo przecież w 5619 odcinku "Mody na Sukces" dowiemy się, czy Forester ożeni się z Rickiem, co się stanie z Taylor czy dlaczego Spectra tak się zachowuje! Takich seriali nie da się oglądać (przynajmniej ja, mimo szczerych chęci, nie jestem w stanie wytrzymać więcej jak 5 minut). Za to są seriale z fabułą, inteligentne. Na przykład właśnie oglądam Ranczo (nie będę tłumaczył, o czym to, wszyscy powinni wiedzieć). Inteligentne, z humorem, dynamiczne... Serial nadający się do oglądania. Chociaż każdy serial staje się beznadziejny po stu-dwustu odcinkach, to są takie, które po 10 wyczerpują temat.

Dzięki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz