sobota, 21 kwietnia 2012

Pomysły na zajęcia dodatkowe - cz. 1


Jakiś czas temu zostałem zmuszony do "poszukania sobie nowych zajęć pozaszkolnych". W związku z tym "przetestowałem" kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt różnych pomysłów. Opiszę część z nich.

1. Ministrantura.
Z ministrantami jestem związany od kilku dobrych lat. Ta "robota" polega na służeniu przy mszy świętej, pomaganiu księdzu, sprzedaży prasy katolickiej, chodzeniu na zbiórki... Taka "druga szkoła", gdzie trzeba wiedzieć co, po czym, w jakiej kolejności i z którą rzeczą. Zaletą jest natomiast to, że nie nudzi się przez godzinę w niedziele siedząc w ławce i śpiewając, a robi się coś (dla mnie) ciekawego, dynamicznego.

2. Neokatechumenat
To też jest związane z kościołem, jest jednak zdecydowanie mniej popularne. Jest to ruch, który swoje msze święte sprawuje według starego, żydowskiego obrządku. Dlatego też liturgię zaczyna się o 20:00 lub nawet później, po zachodzie słońca, a przed Niedzielą Wielkanocną neokatechumeni zbierają się po wielkosobotniej mszy świętej i modlą się do 5 nad ranem, po czym udają się na rezurekcję. Komunię przyjmują pod postacią chleba (takiej miękkiej "buły" zrobionej z mąki i cukru, bez żadnych dodatków) i wina (wytrawne, i to aż za bardzo...). W ruchu tym nie podoba mi się to, że trzeba się w nim często, długo i porządnie udzielać, a ja niestety takich możliwości nie mam.

Kolejne pomysły jeszcze dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz